iPhone - telefon głuchy na Europę.

Thursday, 28-06-2007

apple_iphone_caps101370×500.jpg

Już jutro oficjalna handlowa premiera iPhone’a - najnowszego cacka Apple Inc.
W skrócie - dla leniwych, którzy nie klikają w linki - iPhone to połączenie komórki, odtwarza MP3, aparatu fotograficznego i komunikatora internetowego.
O nowym pomyśle Apple, Steve Jobs poinformował już w styczniu podczas słynnej prezentacji.
Datę premiery sklepowej tego cuda odnotowujem z lekkim przekąsem, bo w Zakupomacie iPhone’a pewnie jeszcze długo nie będzie można kupić. Choćby z tego względu, ze minie sporo czasu zanim trafi ono do Europy. Apple podobno nie podjęło jeszcze decyzji, z którym z operatorów sieci komórkowej na Starym Kontynencie będzie współpracować, choć - w opinii mediów - najbardziej prawdopodobnym jest Vodafone. Przy takim rozwiązaniu jest szansa, ze w Polsce iPhone pojawi sie w ofercie Plusa.

Nie ukrywamy, że lekceważenie europejskiego rynku przez Jobsa troszke nas wkurza, bo sami chcielibyśmy sobie takie cacko potestować.
Z drugiej strony jednak, długie kolejki pod sklepami na trzy dni przed sprzedażową premierą to lekka przesada.

Żeby nikt nie zarzucił nam, ze nazbyt się podniecamy gadżetami lub, nie daj Boże, pompujemy zainteresowanie na nowe zabawki Apple’a - ze złośliwą satysfakcją wrzucamy śmieszną parodię iPhone’owych reklam.

google(d) world

Wednesday, 27-06-2007

Wydawać by się mogło, że o google’ach napisano już wszystko, tymczasem ostatnio nie ma dnia bez kolejnych kilku newsów na temat internetowego molocha. Bez silenia się na kolejne syntezy odnotujmy tylko najciekawsze notki i publikacje:

1. jako wstęp : ciekawa rozmowa z Nikeshem Arora, wiceprezesem Google odpowiadającym za rozwój firmy w Europie.

Arora mówi:

Google jest jedynym biznesem internetowym, jaki znam, który cały czas pracuje nad tym, żeby internauta możliwie jak najszybciej opuścił nasze strony.

i trzeba przyznać, ze to całkiem bystra autopromocyjna formułka :)

2. google uruchamia polską wersję serwisu Blogger.

W media cafe polska ciekawy komentarz z tym związany :

Teraz z Google można już robić prawie wszystko po polsku: szukać informacji w wyszukiwarce, pisać i odbierać e-maile w Gmail, planować swoje zajęcia w Google Calendar, pisać teksty w Google Docs and Spreadsheets (ex-Writely), publikować i/lub dzielić się zdjęciami w Picasa, wideo - na YouTube…
Wszędzie Google: mój blog znajduje się na Bloggerze, prywatna poczta na Gmail, piszę teksty w Google Docs, regularnie korzystam z YouTube, Google Maps i Google Earth.

3. a’propos “pobocznych” usług google: dla czytelników anglojęzycznych bardzo ciekawy i długi (dlatego nawet nie próbujęstreszczać) artykuł Wired Magazine: Google Maps Is Changing The Way We See The World

4. i na koniec aktualne trivia:

- eskalacja konfliktu Google i Microsoftu
o wyszukiwarke Instant Search wbudowaną w Windows Vista

- google a sprawa niemiecka

- google walczy z cenzurą

Sporo tego, prawda? A to tylko znikoma część neswów z ostatnich paru dni - znalezionych, rzecz jasna, w wyszukiwarce google.

YouTube po polsku

Tuesday, 19-06-2007

Wczoraj się nablogowałem, więc dziś tylko informacyjnie:
mamy polską wersję YouTube!
W tym samym czasie google uruchomiło kilka narodowych wersji serwisu:
oprócz polskiej, także włoską, portugalską, francuską, holenderską i japońską.
Zawartość nowych edycji ma uwzględniać kulturową specyfikę danego kraju.
YouTube to - według badań Megapanel PBi i Gemiusa - jedna z dziesięciu najpopularniejszych witryn w Polsce. Regularnie odwiedza ją 4 miliony użytkowników.

info za: Internet Standard

blog - o firmie po ludzku.

Monday, 18-06-2007

Przyznaję, że blog o blogowaniu to pomysł koszmarny, ponieważ jednak dalsze refleksje mają ( wyjątkowo) charakter tego typu, zawczasu o tym informuję. A przy tym zachęcam do lektury i polemiki z zaznaczeniem, że to uwagi luźne i pisane “na szybko”. Jak to często w blogach bywa :)

Skąd pomysł na to masło maślane? :)
Impulsem był sensowny - znaleziony trochę poniewczasie - wpis niejakiego Infoguru. Adam Zygadlewicz - twórca tej ciekawej witryny - spisuje swoje uwagi powołując się na badania firm KnowledgeStorm oraz Universal McCann, z których wynika, że:
53% ankietowanych pozyskuje informacje dot. biznesu i technologii z blogów
70% ankietowanych przesyłą informacje o ciekawych blogach innym osobom.

Wyniki te nie dziwią, prawda? W końcu wysyp blogów zauważyć musieli nawet ci, którzy z Interetu korzystaja sporadycznie. Znudzeni smutnymi wiadomościami w TV, przemądrzałymi wystąpieniami polityków i ekspertów, suchymi redakcyjnymi notkami, internauci szukają newsów z pierwszej ręki. Informacji, ale też choćby śladu ludzkiej emocji, kawałka subiektywnego świata.

W tym kontekście ( wątek ten podejmuje też Infoguru) ciekawe wydają się dane z innego raportu - przygotowanego w 2006 roku przez Jupiter Research, z których wynika, że
blogi prowadzi także 35% dużych firm.
Dziś procent ten jest pewnie znacznie wyższy, twórcy podsumowania twierdzili bowiem, ze w momencie publikacji prawdziwy boom na firmowe blogi dopiero się rozpoczynał.

Jak ta korporacyjna praktyka ma się do tęsknoty za emocjami i bezpośrednim kontaktem z piszącym?
Ano - chyba podobnie jak w przypadku “normalnego” bloga.
I wspólną cechą jest nie tylko pierwotna intencja każdego blogowicza:
“mam coś do zaoferowania, zwróćcie na mnie uwagę!”
Właściciele firm i twórcy serwisów - także Zakupomatu zrozumieli po prostu, że
nic tak nie uczy, nie rozwija, w końcu zaś - nie popłaca - jak bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem ( także w roli Użytkownika, Klienta, Konsumenta).

Ludzie coraz cześciej chcą wiedzieć jak działa dana firma, serwis, jak powstaje produkt -
blog zaś, w stopniu znacznie większym niż “suchy” newsletter ( który ostatnio kojarzy się zwykle ze spamem) daje możliwosć wglądu “za kulisy” i stwarza mniejsze możliwości manipulacji. Twórcy bloga muszą się bowiem liczyć z publiczną oceną w postaci komentarzy, często niepochlebnych i złosliwych. I na nic zda się tu jakakolwiek próba cenzury. Można bowiem domniemywać, że większość aktywnie komentujących ma swoje prywatne blogi i każda próba zagrania niefair może sprowokować publiczną internetową infamię, z którą później trudno walczyć.

Skoro zatem tak wiele firm - walczać o swą wiarygodność i zaufanie Klienta- decyduje się na prowadzenie bloga, trudno nie pomyśleć: dlaczego pozostałe się tego boją?

Jeśli chodzi o rynek rodzimy tłumaczę to sobie - mam nadzieję, że nie naiwnie - pewnym uprzedzeniami. Polski wolny rynek otwiera się na zachodnie nowinki bardzo powoli i wciaż u nas pokutuje wiele mitów typu… Firma to Firma ( przez duże “F”), a klient ( przez małe “k”) to tylko klient - ma być zadowolony z zakupu i siedzieć cicho.

Wydaje się, że w znacznej mierze myślenie to kultywuja twórcy rodzimych porównywarek cen. Przecież możliwość tańszego zakupu to i tak dużo…
Spójrzmy zatem przelotnie jak wygląda ten rynek:
- Dwie największe firmy na rynku bloga nie prowadzą, komunikując się z wizytujacymi stronę za pomocą krótkich notek w dziale newsy.
-Trzeci gracz w tym sektorze ma co prawda bloga, aktualizowanego jednak zaledwie raz na kwartał. Co więcej - ostatni wpis to cytaty z - rzekomo - najzabawniejszych recenzji Użytkowników serwisu. Autorzy / autor bloga pokładają się ze śmiechu dzieląc się z nami głęboką refleksją “nic tak nie łączy jak wspólny uśmiech”.
Trudno się powstrzymać od komentarza: nie ma to jak szacunek dla Klienta!

Większość ogranicza się jednak do podstawowej funkcjonalności i z bloga rezygnuje. Co więcej - czasem trudno oprzeć sięwrażeniu, że witryny te tworzą wokół własnej pracy aurę Wielkiej Tajemnicy. Wydaje się niemal, że szefowie serwisów porównawczych, wierzą w misję swoich Projektów równie mocno co decydenci telewizji, za przeproszeniem, publicznej zaś blogowanie, odpowiadanie na pytania Użytkowników, czytanie komentarzy, zdradzanie własnych wątpliwości, dzielenie własnymi odkryciami etc… to aktywność niegodna tej Misji.

My w Zakupomacie też mamy misję - pragniemy po prostu robić dobry, rzetelny, nowoczesny, przyjazny serwis. Nie lubimy spamu, nie boimy się krytyki, chcemy by nas oceniano, śledzimy nowe trendy, poprawiamy swoje błędy, słuchamy innych.

Naszym celem nie jest tworzenie Świątyni Zakupów.
Zakupomat nie ma onieśmielać - tu nie trzeba mówić szeptem. Ma to być miejsce, do którego przyjemnie wracać. Zachęcamy do pisania recenzji, przysyłania listów, wpisywania komentarzy. Zakupomat jest dla Was i ten blog jest dla Was.

Dlatego właśnie więcej o blogowaniu blogować nie będę :)

czytanie na ekranie

Thursday, 14-06-2007

Koniec czwartej władzy? Chyba nie tak szybko – z pewności nadchodzi jednak czas, gdy zmienia ona metody działania. O co chodzi? Ano o media i siłę ich rażenia.

Przeglądających tego bloga i odwiedzających Zakupomat nie trzeba przekonywać, że Internet to funkcjonalny i pożyteczne narzędzie komunikacji. Zapewnie większość czytelników regularnie korzysta z internetowych serwisów informacyjnych i zdaje sobie sprawę z kryzysu „tradycyjnych mediów” (prasa, radio, TV ) Najnowszy raport Money.pl to dobitne potwierdzenie diagnozy, o której mówi się od dawna. Jak podają autorzy serwisu - zaledwie 2% młodzieży ( przedział wiekowy 18%-24%) szukając informacji newsowych sięga po prasę! Wiadomości on-line czyta zaś co szósty ankietowany.. Proces przenikania się sieci i mediów tradycyjnych pogłębia się, zmierzając nieuchronnie do przejęcia tych pierwszych przez Net.

Symptomów tego zjawiska jest coraz więcej a ze statystyk wnioski wyciągają nie tylko reklamodawcy – które coraz większą część swoich budżetów przenoszą na kampanie sieciowe, inwestorzy - w coraz mniejszym stopniu zainteresowani akcjami spółek wydawniczych, ale też agencje obsługujące ten rynek, w tym tak nobliwe instytucje jak np. Reuters – która ma swą siedzibę w grze Second Life.

Cyferki nie pozostawiają złudzeń – tradycyjny model informacji prasowej po prostu odchodzi do lamusa. Choć przychody ze sprzedaży gazet na świecie wciąż rosną ( w 2006 r o 4 %), w porównaniu z dynamicznym rozwojem rynku internetowego to osiągnięcie niezwykle skromne. Warto też zwrócić uwagę, że w ubiegłym rokiem – w zestawieniu z 2005 – nakłady na reklamę internetową wzrosły o niemal 60%, podczas gdy budżety na kampanie w dziennikach i magazynach były zaledwie o 3 % większe niż przed rokiem

Wydawcy muszą dywersyfikować źródła reklamowych przychodów. Myśląc o przyszłości nie szczędzą zatem pieniędzy na tworzenie internetowych witryn dla gazetowych tytułów i przekształcania ich portale. W ostatnim roku ruch na stronach internetowych drukowanych pism wzrósł niemal o 30% i dobrze prowadzony portal - na wzór, choćby “odświeżonej” strony Gazeta.pl coraz częściej jest niezbędnym warunkiem do utrzymania tytułu na rynku.

Kolejne pokolenia internautów przywykły do tego, że nie trzeba płacić za dostęp do informacji – koncerny medialne obniżają więc ceny papierowych wydań – lub proponują darmowe tytuły, z krótkim przeglądem najgorętszych newsów i ciekawostek. W Polsce liderem w tym segmencie jest „Metro” wydawane przez Agorę.

Nawet jednak pisma rozdawane za “free” nie mogą konkurować z netem, który oferuje najłatwiejszy i nieograniczony dostęp do informacji. Nie dziwią zatem dane z rynku amerykańskiego wedle których w ciągu ostatniej dekady dziesięciokrotnie - z 2 proc do 20 - wzrosła liczba mieszkańców Stanów regularnie przeglądająca sieciowe serwisy informacyjne. Choć prasę drukowaną wciąż czyta więcej osób, to zważywszy na przyzwyczajenia młodego pokolenia, oczywiste jest, że przyszłość należy do serwisów internetowych.

Elitarny Katalog Stron

spotkanie na szczycie

Tuesday, 05-06-2007

gates_jobs1.jpg

Choć temat wpisu nie do końca bezpośrednio wiąże się z Zakupomatem, z pewnością zainteresuje każdego, kto choć trochę interesuje się rozwojem cyfrowych technologii. Podczas konferencji D5 - All Things Digital doszło do publicznej debaty pomiędzy współtwórcą Microsoftu - Bill’em Gatesem a szefem Apple Inc - Steve’m Jobsem.

Dwie najbardziej wpływowe postaci komputerowego biznesu i najwięksi konkurenci na rynku, choć znają się od dawna, wspólnie ostatni raz pokazali się …w 1983 roku, czyli niemal ćwierć wieku temu. Zmiany społeczno-polityczne a także rozwój technologii sprawił, że tamten czas wydaje się nam niemal epoką prehistoryczną. Pomimo wielu kontrowersji zwiazanych z działalnością zarówno Apple jak i - szczególnie - Microsoftu, obu gentlemanom nie można odmówić zasług i wizjonerskich talentów. Tym bardziej warto poczytać, co poza wzajemnymi komplementami i marketingową mową-trawą, mają do powiedzenia ona temat rozwoju cyfrowych technologii, nowych środków komunikacji, rynkowej konkurencji. Czytaj więcej.
Dla czytelników anglojęzycznych zapis całej debaty.