online, w skarpecie albo…u mamy

Wednesday, 30-05-2007

Mamy kolejne potwierdzenie, że coraz więcej Polaków czuje się w Internecie lepiej niż Kubica na torze w Monte Carlo. Wcześniej niejednokrotnie przytaczaliśmy badania dotyczące rosnącego zainteresowania internetowymi zakupami i innymi usługami sieciowymi. Wczoraj opublikowano zaś wyniki sondażu firmy Nielsen, z których wynika, że polscy internauci są na trzecim miejscu pośród 46-ciu przebadanych krajów, jeśli chodzi o odsetek użytkowników Internetu codziennie dokonujących operacji bankowych online. Jak się okazuje, z bankowości elektronicznej każdego dnia korzysta aż 28% Polaków i w kategorii tej wyprzedzili nas jedynie Brazylijczycy i Portugalczycy ( po 30%). Co więcej, prawie 70% polskich respondentów zadeklarowało, ze z bankowości online korzysta przynajmniej raz w tygodniu ( wobec 79% ankietowanych w Estonii, 76% - w Norwegii, 75% - w Holandii i 72% w Nowej Zelandii).

Nie zamierzam podważać tych rezultatów, choć przyznaję, że tak wysoki odsetek trochę mnie dziwi, zważywszy, że wielu internautów wciąż boi sie o bezpieczeństwo transakcji finansowych dokonywanych w Necie. Inna sprawa, że nie do końca wiem jak firma Nielsen definiuje „operację bankową”. Nawet jeśli założymy, że w powyższej definicji mieści się także bierne sprawdzenie stanu konta, i tak cieszy kolejny przykład na to, że Polacy korzystają z netu całkiem świadomie.

Z drugiej strony mój umiarkowany sceptyzym wydaje sie jednak całkiem zasadny, gdy czytam newsy takie jak ten.
Po prostu: “władze uczelni odcięły studentom Internet”. I już! Za karę! Trudno się smiać, gdy odpowiedzialni za edukację nadal traktują Internet jako dobro luksusowe, fanaberię studenciaków, medium które służy przede wszystkim głupkowatej rozrywce. I tak dobrze, że za karę nie wyłączyli ludziom prądu!

By jeszcze bardziej stonowac optymizm cytowanych wcześniej prasowych doniesień – wyniki innych badań pokazują, że co czwarty pracujący Polak nie lokuje nigdzie swoich oszczędności.

Nie mamy niestety danych, które mówią jaki procent dorosłych Polaków trzyma swe oszczędności na koncie u mamy :)

klient lojalny? klient nielojalny?

Thursday, 24-05-2007

Na świecie wydaje się ogromne pieniądze na badania, które potwierdzają to, co w Zakupomacie wiemy od dawna :)

- niemal połowa konsumentów on-line określa swoją lojalnośc wobec sklepów internetowych jako: “coś związanego z reprezentowaną przez niego dobrą ceną, wysokim standardem obsługi klienta i zróżnicowaną ofertą produktów.”

Nic dziwnego, że przy takich oczekiwaniach:

“aż 42% kupujących w sieci korzysta z porównywarek!”

Nieskromnie przyznajemy im rację, że to najlepszy sposób, aby powyższe - jakże zasadne kryteria - w pełni zweryfikować. Dlatego być może sensowną sugestią na przyszłość byłoby mówić o serwisach takich jak nasz: “porównywarka cen i jakości usług” :)

Wyniki badań firmy DoubleClick Performicks, przytaczane przez Internet Standard mogą być zaskoczeniem jedynie dla tych, którzy twierdzą, że Klienci porównywarek kierują się JEDYNIE ceną. Myślę, że kolejne dane ostatecznie przekonają ich do zmiany zdania. Zauważmy, że :

“70% respondentów badania uczestniczy w jakimś programie lojalnościowym”

i dalej:

“Słaba obsługa klienta sprawia, że 41% konsumentów przestaje być lojalna wobec sklepu internetowego.”

W tej sytuacji dziwi, że polski serwis swojego newsa tytułuje:
“Konsumenci szukają najlepszej ceny”.

Trudno powiedzieć, że to nieprawda, ale to trochę tak jakby na okładce przewodnika po Paryżu napisać: “Paryż - europejska stolica zakupów”.
A Luwr, katedra Notre Dame, wieża Eiffela i Montmartre?
Hmmm…może i warto zobaczyć, ale “przy okazji”… :)

dobre prognozy dla porównywarek

Thursday, 17-05-2007

“Prognozy dotyczące biznesu prowadzonego w internecie zapierają dech w piersiach - wartość e-handlu szybko rośnie. Dla firm aktywna obecność w sieci jest kwestią utrzymania konkurencyjności.”

- donosi Gazeta Prawna powołując się na badania Gemiusa.
Wynika z nich, że w ciągu najbliższych lat udział e-commerce w handlu detalicznym może wynieść nawet ponad 4%. Warto zwrócić też uwagę na inne dane:

“aż 58 proc. klientów sklepów internetowych przed dokonaniem zakupu porównuje oferty znajdujące się w różnych witrynach i wybiera tę najkorzystniejszą” .

Nie trzeba chyba dodawać, że w tej sytuacji internetowe porównywarki to dla internetowych Klientów serwisy “pierwszej potrzeby”.
Tym bardziej, że witryny takie jak Zakupomat, zachęcając Użytkowników do aktywnego współuczestnictwa w tworzeniu strony ( poprzez wystawianie ocen i pisanie recenzji ) stają się miarodajnymi, obiektywnymi źródłami wiedzy nie tylko o poszczególnych produktach, ale też o sklepach. To szczególnie istotne - na polskim rynku istnieje bowiem blisko 1800 sklepów internetowych ( a wciąż powstają nowe) i z każdym dniem dobra orientacja wśród nich staje się coraz trudniejsza. Dlatego nie dziwią wyniki badań, które dowodzą, że

“aż 62 proc. Klientów przyznaje, że zawsze bierze pod uwagę opinie innych użytkowników o sprzedającym”.

Dane te przeczą więc opiniom, że porównywarki nastawione są jedynie na Klientów kierujących się przy wyborze przede wszystkim niską ceną. Jak widać - rzetelnośc i solidność popłacają w każdej sytuacji, a Zakupomat to doskonała okazja na prezentację oferty i dobrą promocję zarówno dla dużych uznanych firm, jak i mniejszych sklepów. Tym bardziej, że przecież to nic nie kosztuje!

Porównywarki cen a oferta na rynku

Sunday, 13-05-2007

Czwartkowa “Rzeczpospolita” (10-05-2007) tak oto podsumowuje aktualną sytuację na rynku porównywarek cen w Polsce:

Serwisy takie porównują jednak ceny tylko w tych e-sklepach, które im za to płacą. Dlatego nie mamy pełnego przeglądu oferty rynkowej.

Nie można się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Sytuacja kiedy porównywarki cen w Polsce prezentuja tylko skrawek (ok. 25%) całego rynku e-commerce w Polsce, podczas gdy pozostałe 75% dla nich nie istnieje, tylko dlatego że nie zgadza się na płatność “od odwiedzającego” (Pay-Per-Click) jest cokolwiek patologiczna… Tracą na tym nie tylko sklepy czy porównywarki ale SAMI KLIENCI I UŻYTKOWNICY!

Celem zakupomatu jest z tym skończyć! Chcemy, być stroną na której znajdziecie porównanie ofert WSZYSTKICH sklepów - bez względu na to czy jest to duży i znany serwis, czy też jego mniejszy odpowiednik, który jednak czasem może oferować ciekawsze czy tańsze produkty.

Zakupomat.pl jest dla wszystkich! A naszym celem jest dać użytkownikom możliwość porównania cen wszystkich sklepów na rynku - a nie tylko tych, które nam za to zapłacą!

gadające głowy

Thursday, 10-05-2007

Oto kilka ciekawych wypowiedzi właścicieli i reprezentantów czołowych porównywarek cen na polskim rynku, bardzo dobrze ilustrujących sposoby generowania przez nie przychodów:

Nasze wpływy opierają się przede wszystkim na zyskach czerpanych od sklepów (…) Sposób rozliczeń opiera się na naliczaniu opłat od każdego przejścia użytkownika z serwisu porównywarki, bezpośrednio do sklepu internetowego. (…) Co ważne - sama integracja oferty sklepu z serwisem porównywarki jest bezpłatna, a więc opłaty wnoszone są za rzeczywiście wysłanych do sklepu potencjalnych kupujących.
więcej

Za promowanie się w porównywarce cen nie są pobierane opłaty abonamentowe tak jak w przypadku innych porównywarek na rynku. Opłaty dotyczą jedynie przejść unikalnych użytkowników z porównywarki do sklepu internetowego.
więcej

Aby przyciągnąć pierwsze sklepy, (początkowo - przyp.) zrezygnowaliśmy z opłat za przekierowania na ich strony(…) Teraz prowizje to już standard. Średnio porównywarki za kliknięcie internauty na link sklepu pobierają od niego 20-40 groszy. Żeby konkurenci nawzajem nie zwiększali sobie kosztów, odnotowywane jest IP osoby wchodzącej na stronę.
więcej

 

CO Z TEGO WYNIKA?

Aktualnie standardem na polskim rynku jest obciążanie sklepów kosztami za pojedyncze przejście potencjalnego klienta na ich stronę z serwisu porównywarki cen (tzw. pay-per-click). Abstrahując od sensowności takiego sposobu rozliczania (nikt przeciez nie obiecuje, że taki klient coś kupi, a więc w większości przypadków jest to pieniądź wyrzucany w przysłowiowe błoto) warto zauważyć, że model PPC jest coraz bardziej atakowany głównie przez swoją zawodność. Istnieje wiele technologii typu click-fraud, dzięki którym przy odrobienie specjalistycznej wiedzy z łatwością wygenerować można setki “kliknięć” o różnych IP użytkownika, które żadnym “potencjalnym kupującym” nie są.

Zakupomat.pl
chce to zmienić - w naszym serwisie żaden ze sklepów nie płaci za przejścia na stronę sklepu, nie ma też absolutnie żadnych opłat abonamentowych czy instalacyjnych. Cały proces integracji sklepu z zakupomatem jak i poźniejsza “obecność” oferty sklepy jest całkowicie darmowa.

i jeszcze raz ecommerce…

Tuesday, 08-05-2007

Aby uwiarygodnić poniższą rekomendację dla ecommerce.blox.pl przypominam wcześniejszy wywiad Wojciecha Kyciaka z Tomaszem Frontczakiem, autorem książki “Marketing internetowy w wyszukiwarkach”. Na zachętę, krótki - wybrany nieprzypadkowo - fragment rozmowy:

WK: Czyli innymi słowy promować się w wyszukiwarkach, ale równocześnie rozwijać wszystkie najważniejsze elementy sklepu - wzorowa obsługa klienta, przemyślana strategia, polityka zdobycia i utrzymania stałego klienta, działania public relations i cała reszta, która ułoży się w spójną całość?

TF: Zdecydowanie tak. Jak widzę sklepy, które są ostro promowane w wyszukiwarkach, a brakuje tak elementarnych rzeczy jak wyczerpujący opis, kilka profesjonalnych zdjęć w powiększeniu czy wygodnego koszyka, to jedno przychodzi na myśl - nie tędy droga.

“wyniszczarka” czy szansa na darmową promocję?

Tuesday, 08-05-2007

Z małym opóźnieniem odnośnik do bardzo ciekawej witryny ecommerce.blox.pl Wojciecha Kyciaka.

Myślę, że warto przypomnieć w tym miejscu dyskusję o internetowych porównywarkach cen, które autor - wcześniej całkiem przychylny wobec tego typu projektów - tym razem sceptycznie nazwał ‘wyniszczarkami”. Kyciak pisze, że porównywarki, ze względu na swa funkcjonalność - preferują sklepy tanie, często mało znane - zamiast tych, które od lat pracują na swoja markę i z powodu wysokich kosztów funkcjonowania - nie mogą konkurować ceną. Co więcej - ich oferta rzekomo drożeje na skutek prowizji jaką płacą porównywarkom za każdego klienta. Porównywarki -zdaniem Kyciaka - preferuja więc klientów mało lojalnych, dla których głównym kryterium jest niska cena. Kilka słów do tej dyskusji:

1) zacznijmy od banału: trudno mieć do Klienta pretensje, że - przy podobnej ofercie i minimalnym ryzyku - woli coś kupić taniej niż drożej. To kryterium zawsze będzie ważne zarówno w Internecie jak i w “realu”. Rozumiem, że Autor bloga pisze z pozycji potencjalnego twórcy / właściciela internetowego sklepu i sprzeciwia się praktyce małych firm, które walcząć o Klienta zaniżają ceny “psując rynek”. Jednak nawet w tej perspektywie jego narzekanie pobrzmiewa nazbyt protekcjonalnym tonem. Porównywarki to nic innego jak kolejny - coraz bardziej istotny - kanał informacyjny. Nie wierzę, by Autor sugerował uznanym markom ukrywanie informacji przed potencjalnym Klientem! Tym bardziej, że:

2) serwisy takie jak Zakupomat służą nie tylko porównaniu cen, ale oferują także możiiwość porównania parametrów technicznych, informacji o sklepie i - co chyba najistotniejsze- wymiany opinii przez Użytkowników. W Zakupomacie zachęcamy Klientów do wystawiania ocen i recenzowania zarówno produktów jak i sklepów. Wpisów takich - poza przypadkami naruszenia Regulaminu - nie cenzurujemy.Taka funkcjonalność sprawia, że porównywarki kreują - podobnie jak fora czy inne serwisy społecznościowe - obiegowe, równocześnie jednak w miarę obiektywne - opinie o produktach i sklepach. Powtarzamy: nie różni się to zbytnio od “realu”. Sklep, który dba o Klienta i zapewnia dobrą prezentację produktu nie musi się więc obawiać konkurencji mniejszych anonimowych firm, które sprzedają swe towary ciut taniej.

3) Zakupomat -podobnie jak inne serwisy tego typu - niesłychaną wagę przykłada do wiarygodności i solidności każdego ze swych sklepowych Partnerów. Sklepy zbierające najlepsze opinie mogą liczyc na specjalne wyróżnienie i lepszą promocję w serwisie. Powtarzające się skargi na obsługę i nierzetelność dostawcy mogą zaś spowodować wycofanie jego oferty.

4) Zakupomat - W PRZECIWIEŃSTWIE DO INNYCH WYSZUKIWAREK - nie pobiera opłaty od internetowych sklepów - listuje je wszystkie ZA DARMO. W naszym przypadku odpada więc argument o wzroście kosztów - za informacje, które prezentujemy nikt nie musi płacić! Inymi słowy: to darmowa reklama. Dodatkowy, atrakcyjny, sposób na dotarcie do Klienta.

Pomimo moich powyższych - dość oczywistych - uwag nie zamierzam w żaden sposób z ecommerce.blox wojować!!! :) Powyższy post to nie tyle polemika z Autorem, co - wywołana przez wspomnianą dyskusję - próba zarysowania pewnego kontekstu dla odwiedzających Zakupomat. Zdaję sobie sprawę, ze Wojciech Kyciak posiada doskonałe rozeznanie na rynku porównywarek (np. bardzo ciekawe wątki na temat współpracy twórców tego typu projektów z zewnętrznymi serwisami opiniotwórczymi) a jego post ma charakter ‘głośnego myslenia”. Bloga Wojciecha Kyciaka gorąco polecam. Twórcy i prowadzący sklepy internetowe znajdą tam mnóstwo ciekawych informacji i użytecznych linków.

miliony w obiektywie :)

Monday, 07-05-2007

Przeglądając własne zdjecia z wojaży w czasie długiego weekendu ( ech…), przeszło mi przez myśl, że dowcipy o Japończykach, którzy pstrykają sto fotek na kwadrans nie śmieszą już tak bardzo. Przegląd internetowych news-ów po tygodniowej przerwie tylko utwierdza w tym przekonaniu.

Ciekawe komentarze budzi decyzja Yahoo o zamknięciu popularnego serwisu Yahoo Photos. I tylko pozornie jest to wiadomość sprzeczna z moim tokiem rozumowania. Użytkownikom Yahoo Photos proponuje się bowiem przeniesienie galerii na Flickr - serwis, który Yahoo kupiło ponad rok temu. Analizując wyłącznie cyfry, decyzja Yahoo może wydawać się dziwna - przed rokiem Yahoo Photos miał bowiem 30 milionów zarejestrowanych użytkowników, którzy zamieścili w serwisie 2 miliardy zdjęć, tymczasem na Flickrze zarejestrowanych jest “zaledwie” 8 milionów osób i “tylko” 485 milionów fotografii. Flickr “wchłania” więc serwis czterokrotnie większy od siebie!!! Na dodatek Yahoo pozwala, by jego użytkownicy, którzy nie zdecydują się na proponowany transfer odeszli do innych konkurencyjnych serwisów. Jak to mozliwe?

Flickr to jedna z najbardziej “gorących” marek w necie. Witryna ta z fotograficznej grupy on-line stała się niezwykle popularnym i szybko rozwijającym się serwisem społecznościowym. Yahoo decydując sie na taki ruch wyraźnie sygnalizuje więc: “to nie Wasze zdjęcia są dla nas wartością. interesuje nas KOMUNIKACJA. Ważne są nie statyczne galerie, ale przepływ informacji pomiędzy AKTYWNYMI użytkownikami”.

Nie wiem jak wielu z nich to Polacy (wśród moich znajomych kilku się znajdzie). Pewne jest jednak, że z każdym rokiem liczba ta będzie rosła, pstrykamy bowiem coraz częsciej. I nie wnioskuje tylko na swoim przykładzie. :)

Jak podaje Gazeta.pl Polacy kupili w zeszłym roku ponad milion aparatów cyfrowych, wydając na nie ponad 800 milionów złotych!!! Z każdym rokiem nad Wisłą kupuje się też coraz lepsze aparaty - miejsce “kompaktów” zajmują cyfrowe lustrzanki. Co więcej, eksperci oceniają, że to dopiero początek fotograficznego boomu w Polsce! Na razie cyfrówkę znajdziemy w co piątym polskim gospodarstwie domowym. ceny aparatów idą jednak w dół i szacuje się, że w biezącym roku ich sprzedaż wzrosnie o 20%. Codzienna historia IV RP będzie więc znakomicie udokumentowana, nie tylko przy pomocy ukrytych dyktafonów. :)

Dla kontekstu, przypomnijmy, że wedle prognoz amerykańskiej firmy IDC w 2010 roku w skali globalnej cyfrowymi aparatami będzie wykonywanych już ok. 500 miliardów zdjęć.Z raportu przeprowadzeonego przez IDC opublikowanego przez Computerworld wynika, że w 2006 r. posiadacze cyfrowych aparatów fotograficznych wykonali ich ok. 150 miliardów. Do tego dochodzi kolejne 100 miliardów zdjęć zrobionych aparatami wbudowanymi w telefony komórkowe.

Wystarczy kilka wizyt w popularnych serwisach foto, by nabrać przekonania, że większość z nich to “arcydzieła” podobne do tego poniżej. :)
Mogę zapewnić, że tajemniczy Autor zdjęcia zobowiązał się nigdy więcej nie zaśmiecać w ten sposób internetowych zasobów. :)

dsc00145.JPG