w świecie e-handlu: rozważnie i optymistycznie:)

Monday, 08-10-2007

Po udanej premierze nowej wersji Zakupomat. pl czas na kilka budujących newsów ze świata internetowych zakupów :) O podsumowanie rynku pokusili się w zeszłym roku uczestnicy warszawskiej konferencji e-CommerceStandard. Pełen raport ze spotkania przeczytać można na stronach Internet Standard. Jego tytuł “Optymizm na rynku e-handlu” poświadcza, ze polski rynek e-commerce rozwija sie prawidłowo, choć - rzecz jasna - nie bez problemów.
Aby nie zanudzać cyferkami wspomnijmy tylko, że w pierwszym kwartale tego roku zakupy online przynajmniej raz zrobiło aż 60% użytkowników sieci a polski internauta wydaje na zakupy średnio ok100 złotych miesięcznie.To istotne przesłanki, by wierzyć w sens długoterminowych dzialan w tym sektorze.
Szacuje się, że Polski rynek online w 2006 roku wart jest ok 5 mld złotych, co stawia nas na równi z Danią i Austrią, a przed Szwajcarią, Portugalią czy Grecją.
Choć to kraje mniejsze od Polski, można to uznać za umiarkowany sukces.
Nie wolno jednak zapominać, że - w stosunku do średniej europejskiej - nadal mamy wiele do nadrobienia. Największa “anomalia” to wciąż niewielka liczba transakcji bezgotówkowych. W światowym e-handlu za pomocą kart płatniczych reguluje sie ok 70% płatności. w Polsce - zaledwie 30%.

Z każdym miesiącem Polacy mają jednak coraz więcej możliwości na dokonanie zapłaty za zakupy. Do e-sklepów wchodzi właśnie, wykorzystywany dotychczas przy transakcjach innego rodzaju, system PayPal.
Dzialania aktywizuje tez firma AllPay, które niedawno wprowadziła system płatności za pomocą telefonu komórkowego. Także e-Card umozliwia zapłatę Klientom nie posiadających karty płatniczej za pomocą oferty “Wydrukuj i zapłać”. Dzięki niej Klient - na podstawie formularza ze strony - reguluje opłaty w banku lub na poczcie, unikając formuły “za pobraniem”
Nie zmienia to faktu, że normalizacji rynku e-commerce najbardziej przysłużyłyby się nowe oferty na rynku kart płatniczych. Wciąż stosunkowo niewielki odsetek Polaków posiada bowiem karty Visa i MasterCard.
Znaczącą zmianą może byc wprowadzenie systemu 3dsecure, dzięki któremu można bedzie płacić w Necie także kartami Maestro i Visa Electron.
O nowych ofertach ułatwiających bezpieczne zakupy w Internecie szerzej piszą Wirtualne Media.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na propozycje dodatkowej weryfykacji dla posiadaczy kart Visa, dzięki której będzie można dokonać zakupu unikając bez podawania sklepom sekretnych danych. Wydaje się więc, ze rynek e-commerce czekają “tłuste” lata. Jak podsumowuje analityk Bankier.pl Michał Macierzyński.
“Ludzie żyją coraz szybciej, młodsi nie chcą chodzić po sklepach. Coraz częściej zresztą sprawdzenie oferty w internecie jest częścią podejmowania decyzji o zakupie, czasem jest też tak, że towar ogląda się w sklepie, a zamawia w internecie

give your business a chance…

Monday, 06-08-2007

Jak się okazuje - sklepów internetowych przybywa u nas jak grzybów po deszczu.
Ledwo co przywoływaliśmy raport Gemiusa - w którym szacowano ich liczbę na ok 2500 - a już pojawiły się najnowsze dane, wedle których sklepów jest znacznie więcej.

3275 - takiej liczny handlowych witryn w Sieci doliczyli się badacze poznańskiego Instytutu Logistyki i Magazynowania, pracujący na zlecenie Ministerstwa Gospodarki. Dane wskazują na ogromną dynamikę internetowego rynku. Choć wiele nierentownych, źle pomyślanych biznesów pada w krótkim czasie - w ich miejsce natychmiast powstaja nowe. Ciekawe też, że twórców internetowych witryn ne zrażają pierwsze niepowodzenia i pomimo falstartu niejednokrotnie próbują swych sił ponownie, często z sukcesem.

Interesujące, że nadal nieznaczna większość - 52% sieciowych handlowców równocześnie prowadzi sprzedaż “tradycyjną”. Znaczna część sklepów - az 44% - prezentuje też swą ofertę na aukcjach. Oznacza to, że dużą częsć sklepów wciąż na swój sposób asekuruje się - próbując dywersyfikować kanały sprzedaży.
Zadziwiajace w tym kontekście - jak niewiele z nich korzysta z tak oczywistej możliwości promocji i generowania ruchu na stronie jak porównywarki cen. Największe polskie serwisy tego typu - działające na rynku już kilka lat - prezentują ofertę z zaledwie z sześciuset sklepów!
Dla porównania - giganci na światowym rynku Shopping.com, Kelkoo czy Pricerunner pobierają dane z kilkunastu tysięcy witryn, a z usług każdego z nich korzysta miesiecznie kilkadziesiąt internautów!

Wydaje się, że polscy przedsiębiorcy nadal nie do końca wiedzą, jak ożywić ogromny potencjał lokalnego rynku e-handlu. Wystarczy wspomnieć, że na 2.6 mln polskich Internautów kupujących w Sieci, wciąż przypada 10.5 mln którzy nigdy zakupów netowych nie robili!
Porównywarki cen - które bezstronnie listują oferty z najróżniejszych źródeł i - co istotne - pozwalają użytkownikom na wymianę opinii na temat danych produktów i sklepów - to jedna z możliwości na przyciągnięcie nowych Klientów.

Zatem - all we are saying is: give your business a chance :)

Jest dobrze, powinno być lepiej…

Wednesday, 01-08-2007

- ta wyświechtana fraza niech będzie podsumowaniem dorocznego raportu dotyczącego rynku e-commerce, który - tradycyjnie już - przygotowała firma Gemius wspólnie z serwisem sklepy24.pl
Co istotne, ta “powinność” odnosi się nie tylko do optymistycznych prognoz rozwoju internetowego handlu, lecz przede wszystkim stanowi postulat poprawy dla internetowych sklepów.

To, że handel w sieci rozkita chyba nikogo nie dziwi - pisaliśmy już o tym niejednokrotnie. Wystarczy wspomnieć, że raport z roku 2005 donosił, że zakupy w Sieci robi 41 % Internautów. Rok temu osetek ten wynosił 55%, wedle nowych badań wzrósł on aż do 66%.

Zastanawiające jest jednak, że aż 52 % internautów nadal uważa, że zakupy w sieci wiążą się z ryzykiem. I tylko częściowo można to łączyć z brakiem wiedzy i rozeznania. Trzeba powiedzieć jasno: dane te nienajlepiej świadczą o polskich sklepach - bo to one powinny uświadamiać , jak przestrzegać zasad bezpieczenstwa i robić wszystko, by kupujący czuł się komfortowo.
Tymczasem z badań wynika, że aż 56% Klientów e-sklepów skarży się na jakość usług. Długie oczekiwanie na dostawę, trudności ze znalezieniem towaru, niewłaściwa obsługa to główne powody do narzekań.

Internauci nie przestali przy tym doceniać zalet internetowego handlu - większość decyduje się na tego typu zakupy ze względu na dostawy do domu, oszczedność czasu i często – zwłaszcza w przypadku aukcji – niższe ceny.Powszechność internetowego handlu musi jednak iść w parze z rosnącym standardem obsługi i na tym polu większość polskich e-sklepów ma jeszcze sporo do zrobienia. Tym bardziej, że przedsiębiorcy nastawieni są hurra-optymistcznie. Aż trzy czwarte planuje znaczący wzrost obrotów w nadchodzącym roku.

Życzymy tego wszystkim i podpowiadamy, że to cel trudny do osiągnięcia bez starań o komfort kupujących. Handlowcy muszą sobie zdawać sprawę, że rośnie nie tylko konkurencja (w tej chwili w Polsce zarejestrowanych jest ok 2500 sklepów). Wzrastają też wymagania i świadomość Internautów, co potwiedza choćby rozwój takich serwisów jak Zakupomat - który udostępnia im platformę wymiany opnii w postaci ocen i recenzji.
Sklepy zachęcamy do umiarkowanego optymizmu jednak sugerujemy, by biznes-plan na najbliższy rok zacząć od porządnego rachunku sumienia.

wyszukiwarka plików muzycznych - seeqpod

Tuesday, 24-07-2007

Spośród wszystkich danych pobieranych z Internetu najbardziej popularna jest muzyka – ( wedle ZPAV w Polsce pobiera ją 53% respondentów). I choć większość z nich nadal korzysta z nielegalnych sieci p2p –z każdym rokiem odsetek ten maleje, a coraz więcej osób zaczyna cenić sobie łatwość i szybkość dostępu do legalnych źródeł muzyki.
W tym kontekście dobra wyszukiwarka plików dźwiękowych to niemal pewny pomysł na sukces. Seeqpod może sie więc wkrótce stać internetową potęgą, tym bardziej, że aplikacja jest całkiem zmyślna: daje też możliwość szybkiego odtwarzania plików, układania ich w playliste, wysyłania znajomemu, wklejania na stronę – czyli oferuje to, czego nie z najdziemy wpisując w google np. „The Rolling Stones mp3”.
Jeśli ktoś chce sprawdzić szybko jak brzmi dany kawałek – trudno o lepszą opcję, tym bardziej, że mamy tu też możliwość przewinięcia utworu. Dzięki funkcji „discover” możemy również poszukać podobnych brzmień a także clipu połączonego z danym kawałkiem. Jest rónież wersję na Iphone’a – podobno całkiem dobra.

Co istotne - wydaje się, że Seeqpod ma szansę ( trudno oszacować jak dużą ) nie podpaść organizacjom typu RIAA – choć tu opinie w Zakupomacie są podzielone. Z jednej strony serwis działa inaczej niż programy typu p2p: jest „tylko” wyszukiwarką informacji. Z drugiej - jego atutem jest audioplayer i trudno przewidzieć jak będzie przebiegał spór wokół contentu ( a w zasadzie statusu prawnego odtworzeń). Być może płytowe koncerny zrozumieją (wątpliwe) , że witryna może działać na ich korzyść - podobnie jak stanowisko odsłuchowe w sklepie płytowym “starego typu”. Możliwe, że proces legalizowania treści będzie przebiegał analogicznie do przypadku google news (i jakieś przelewy będą jednak konieczne.) Bardzo pradopodobne jednak, że RIAA – jak wieszczą pesymiści – po prostu zatłucze serwis tępym wałkiem.

Póki co Seeqpod działa w wersji beta i wyniki wyszukiwania nie są do końca zadowalające – wielu nagrań jeszcze nie znajduje lub nie odtwarza. Posród znalezionych odnośników też duży śmietnik - trochę legalnych odsłuchów, nieco podcastów, fragmenty setów i czasem pirackie brudy. Twórców czeka jeszcze sporo pracy (choćby nad otagowaniem), pomysł jest jednak bardzo fajny i na początek trzymamy kciuki.

za:yashke.com

chwalimy innych :)

Tuesday, 17-07-2007

Gazeta.pl ( Agora. SA) uruchomiła niedawno swój nowy serwis tematyczny - tym razem dla miłośników zakupów. Przyznajemy, że wortal shoppingowy groszki.pl to całkiem przyjemna stronka - podoba nam się nazwa, przejrzysty i estetyczny layout, krótkie nieprzegadane prezentacje produktów. W “groszkach” sporo o modzie, kosmetykach, wystroju wnętrz, gadżetach technicznych. Do tego poradniki zakupowe, trochę ciekawostek i nieco o nowych trendach. Przede wszystkim dla Pań, ale i Panowie znajdą co nieco dla siebie. Bez nachalnej reklamy, stylowo, na luzie.
Póki co, groszki.pl są dużo fajniejsze niż inne “zakupowe” projekty Agory - Logo i Avanti.

iPhone - sold out!

Wednesday, 04-07-2007

A jednak… w ciagu zaledwie 48 godzin, cale “zapasy” iPhone-a jakie byly dostepne na rynku amerykanskim - czyli bagatelka 700 tysiecy sztuk - zostalo w 100% wyprzedane.

Jak tak dalej pojdzie, to kto wie - byc moze faktycznie Apple zdobedzie 1% rynku telefonow i urzadzan przenosnych… :-)

iPhone - telefon głuchy na Europę.

Thursday, 28-06-2007

apple_iphone_caps101370×500.jpg

Już jutro oficjalna handlowa premiera iPhone’a - najnowszego cacka Apple Inc.
W skrócie - dla leniwych, którzy nie klikają w linki - iPhone to połączenie komórki, odtwarza MP3, aparatu fotograficznego i komunikatora internetowego.
O nowym pomyśle Apple, Steve Jobs poinformował już w styczniu podczas słynnej prezentacji.
Datę premiery sklepowej tego cuda odnotowujem z lekkim przekąsem, bo w Zakupomacie iPhone’a pewnie jeszcze długo nie będzie można kupić. Choćby z tego względu, ze minie sporo czasu zanim trafi ono do Europy. Apple podobno nie podjęło jeszcze decyzji, z którym z operatorów sieci komórkowej na Starym Kontynencie będzie współpracować, choć - w opinii mediów - najbardziej prawdopodobnym jest Vodafone. Przy takim rozwiązaniu jest szansa, ze w Polsce iPhone pojawi sie w ofercie Plusa.

Nie ukrywamy, że lekceważenie europejskiego rynku przez Jobsa troszke nas wkurza, bo sami chcielibyśmy sobie takie cacko potestować.
Z drugiej strony jednak, długie kolejki pod sklepami na trzy dni przed sprzedażową premierą to lekka przesada.

Żeby nikt nie zarzucił nam, ze nazbyt się podniecamy gadżetami lub, nie daj Boże, pompujemy zainteresowanie na nowe zabawki Apple’a - ze złośliwą satysfakcją wrzucamy śmieszną parodię iPhone’owych reklam.

blog - o firmie po ludzku.

Monday, 18-06-2007

Przyznaję, że blog o blogowaniu to pomysł koszmarny, ponieważ jednak dalsze refleksje mają ( wyjątkowo) charakter tego typu, zawczasu o tym informuję. A przy tym zachęcam do lektury i polemiki z zaznaczeniem, że to uwagi luźne i pisane “na szybko”. Jak to często w blogach bywa :)

Skąd pomysł na to masło maślane? :)
Impulsem był sensowny - znaleziony trochę poniewczasie - wpis niejakiego Infoguru. Adam Zygadlewicz - twórca tej ciekawej witryny - spisuje swoje uwagi powołując się na badania firm KnowledgeStorm oraz Universal McCann, z których wynika, że:
53% ankietowanych pozyskuje informacje dot. biznesu i technologii z blogów
70% ankietowanych przesyłą informacje o ciekawych blogach innym osobom.

Wyniki te nie dziwią, prawda? W końcu wysyp blogów zauważyć musieli nawet ci, którzy z Interetu korzystaja sporadycznie. Znudzeni smutnymi wiadomościami w TV, przemądrzałymi wystąpieniami polityków i ekspertów, suchymi redakcyjnymi notkami, internauci szukają newsów z pierwszej ręki. Informacji, ale też choćby śladu ludzkiej emocji, kawałka subiektywnego świata.

W tym kontekście ( wątek ten podejmuje też Infoguru) ciekawe wydają się dane z innego raportu - przygotowanego w 2006 roku przez Jupiter Research, z których wynika, że
blogi prowadzi także 35% dużych firm.
Dziś procent ten jest pewnie znacznie wyższy, twórcy podsumowania twierdzili bowiem, ze w momencie publikacji prawdziwy boom na firmowe blogi dopiero się rozpoczynał.

Jak ta korporacyjna praktyka ma się do tęsknoty za emocjami i bezpośrednim kontaktem z piszącym?
Ano - chyba podobnie jak w przypadku “normalnego” bloga.
I wspólną cechą jest nie tylko pierwotna intencja każdego blogowicza:
“mam coś do zaoferowania, zwróćcie na mnie uwagę!”
Właściciele firm i twórcy serwisów - także Zakupomatu zrozumieli po prostu, że
nic tak nie uczy, nie rozwija, w końcu zaś - nie popłaca - jak bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem ( także w roli Użytkownika, Klienta, Konsumenta).

Ludzie coraz cześciej chcą wiedzieć jak działa dana firma, serwis, jak powstaje produkt -
blog zaś, w stopniu znacznie większym niż “suchy” newsletter ( który ostatnio kojarzy się zwykle ze spamem) daje możliwosć wglądu “za kulisy” i stwarza mniejsze możliwości manipulacji. Twórcy bloga muszą się bowiem liczyć z publiczną oceną w postaci komentarzy, często niepochlebnych i złosliwych. I na nic zda się tu jakakolwiek próba cenzury. Można bowiem domniemywać, że większość aktywnie komentujących ma swoje prywatne blogi i każda próba zagrania niefair może sprowokować publiczną internetową infamię, z którą później trudno walczyć.

Skoro zatem tak wiele firm - walczać o swą wiarygodność i zaufanie Klienta- decyduje się na prowadzenie bloga, trudno nie pomyśleć: dlaczego pozostałe się tego boją?

Jeśli chodzi o rynek rodzimy tłumaczę to sobie - mam nadzieję, że nie naiwnie - pewnym uprzedzeniami. Polski wolny rynek otwiera się na zachodnie nowinki bardzo powoli i wciaż u nas pokutuje wiele mitów typu… Firma to Firma ( przez duże “F”), a klient ( przez małe “k”) to tylko klient - ma być zadowolony z zakupu i siedzieć cicho.

Wydaje się, że w znacznej mierze myślenie to kultywuja twórcy rodzimych porównywarek cen. Przecież możliwość tańszego zakupu to i tak dużo…
Spójrzmy zatem przelotnie jak wygląda ten rynek:
- Dwie największe firmy na rynku bloga nie prowadzą, komunikując się z wizytujacymi stronę za pomocą krótkich notek w dziale newsy.
-Trzeci gracz w tym sektorze ma co prawda bloga, aktualizowanego jednak zaledwie raz na kwartał. Co więcej - ostatni wpis to cytaty z - rzekomo - najzabawniejszych recenzji Użytkowników serwisu. Autorzy / autor bloga pokładają się ze śmiechu dzieląc się z nami głęboką refleksją “nic tak nie łączy jak wspólny uśmiech”.
Trudno się powstrzymać od komentarza: nie ma to jak szacunek dla Klienta!

Większość ogranicza się jednak do podstawowej funkcjonalności i z bloga rezygnuje. Co więcej - czasem trudno oprzeć sięwrażeniu, że witryny te tworzą wokół własnej pracy aurę Wielkiej Tajemnicy. Wydaje się niemal, że szefowie serwisów porównawczych, wierzą w misję swoich Projektów równie mocno co decydenci telewizji, za przeproszeniem, publicznej zaś blogowanie, odpowiadanie na pytania Użytkowników, czytanie komentarzy, zdradzanie własnych wątpliwości, dzielenie własnymi odkryciami etc… to aktywność niegodna tej Misji.

My w Zakupomacie też mamy misję - pragniemy po prostu robić dobry, rzetelny, nowoczesny, przyjazny serwis. Nie lubimy spamu, nie boimy się krytyki, chcemy by nas oceniano, śledzimy nowe trendy, poprawiamy swoje błędy, słuchamy innych.

Naszym celem nie jest tworzenie Świątyni Zakupów.
Zakupomat nie ma onieśmielać - tu nie trzeba mówić szeptem. Ma to być miejsce, do którego przyjemnie wracać. Zachęcamy do pisania recenzji, przysyłania listów, wpisywania komentarzy. Zakupomat jest dla Was i ten blog jest dla Was.

Dlatego właśnie więcej o blogowaniu blogować nie będę :)

spotkanie na szczycie

Tuesday, 05-06-2007

gates_jobs1.jpg

Choć temat wpisu nie do końca bezpośrednio wiąże się z Zakupomatem, z pewnością zainteresuje każdego, kto choć trochę interesuje się rozwojem cyfrowych technologii. Podczas konferencji D5 - All Things Digital doszło do publicznej debaty pomiędzy współtwórcą Microsoftu - Bill’em Gatesem a szefem Apple Inc - Steve’m Jobsem.

Dwie najbardziej wpływowe postaci komputerowego biznesu i najwięksi konkurenci na rynku, choć znają się od dawna, wspólnie ostatni raz pokazali się …w 1983 roku, czyli niemal ćwierć wieku temu. Zmiany społeczno-polityczne a także rozwój technologii sprawił, że tamten czas wydaje się nam niemal epoką prehistoryczną. Pomimo wielu kontrowersji zwiazanych z działalnością zarówno Apple jak i - szczególnie - Microsoftu, obu gentlemanom nie można odmówić zasług i wizjonerskich talentów. Tym bardziej warto poczytać, co poza wzajemnymi komplementami i marketingową mową-trawą, mają do powiedzenia ona temat rozwoju cyfrowych technologii, nowych środków komunikacji, rynkowej konkurencji. Czytaj więcej.
Dla czytelników anglojęzycznych zapis całej debaty.

online, w skarpecie albo…u mamy

Wednesday, 30-05-2007

Mamy kolejne potwierdzenie, że coraz więcej Polaków czuje się w Internecie lepiej niż Kubica na torze w Monte Carlo. Wcześniej niejednokrotnie przytaczaliśmy badania dotyczące rosnącego zainteresowania internetowymi zakupami i innymi usługami sieciowymi. Wczoraj opublikowano zaś wyniki sondażu firmy Nielsen, z których wynika, że polscy internauci są na trzecim miejscu pośród 46-ciu przebadanych krajów, jeśli chodzi o odsetek użytkowników Internetu codziennie dokonujących operacji bankowych online. Jak się okazuje, z bankowości elektronicznej każdego dnia korzysta aż 28% Polaków i w kategorii tej wyprzedzili nas jedynie Brazylijczycy i Portugalczycy ( po 30%). Co więcej, prawie 70% polskich respondentów zadeklarowało, ze z bankowości online korzysta przynajmniej raz w tygodniu ( wobec 79% ankietowanych w Estonii, 76% - w Norwegii, 75% - w Holandii i 72% w Nowej Zelandii).

Nie zamierzam podważać tych rezultatów, choć przyznaję, że tak wysoki odsetek trochę mnie dziwi, zważywszy, że wielu internautów wciąż boi sie o bezpieczeństwo transakcji finansowych dokonywanych w Necie. Inna sprawa, że nie do końca wiem jak firma Nielsen definiuje „operację bankową”. Nawet jeśli założymy, że w powyższej definicji mieści się także bierne sprawdzenie stanu konta, i tak cieszy kolejny przykład na to, że Polacy korzystają z netu całkiem świadomie.

Z drugiej strony mój umiarkowany sceptyzym wydaje sie jednak całkiem zasadny, gdy czytam newsy takie jak ten.
Po prostu: “władze uczelni odcięły studentom Internet”. I już! Za karę! Trudno się smiać, gdy odpowiedzialni za edukację nadal traktują Internet jako dobro luksusowe, fanaberię studenciaków, medium które służy przede wszystkim głupkowatej rozrywce. I tak dobrze, że za karę nie wyłączyli ludziom prądu!

By jeszcze bardziej stonowac optymizm cytowanych wcześniej prasowych doniesień – wyniki innych badań pokazują, że co czwarty pracujący Polak nie lokuje nigdzie swoich oszczędności.

Nie mamy niestety danych, które mówią jaki procent dorosłych Polaków trzyma swe oszczędności na koncie u mamy :)



Next Page »