w świecie e-handlu: rozważnie i optymistycznie:)
Po udanej premierze nowej wersji Zakupomat. pl czas na kilka budujących newsów ze świata internetowych zakupów
O podsumowanie rynku pokusili się w zeszłym roku uczestnicy warszawskiej konferencji e-CommerceStandard. Pełen raport ze spotkania przeczytać można na stronach Internet Standard. Jego tytuł “Optymizm na rynku e-handlu” poświadcza, ze polski rynek e-commerce rozwija sie prawidłowo, choć - rzecz jasna - nie bez problemów.
Aby nie zanudzać cyferkami wspomnijmy tylko, że w pierwszym kwartale tego roku zakupy online przynajmniej raz zrobiło aż 60% użytkowników sieci a polski internauta wydaje na zakupy średnio ok100 złotych miesięcznie.To istotne przesłanki, by wierzyć w sens długoterminowych dzialan w tym sektorze.
Szacuje się, że Polski rynek online w 2006 roku wart jest ok 5 mld złotych, co stawia nas na równi z Danią i Austrią, a przed Szwajcarią, Portugalią czy Grecją.
Choć to kraje mniejsze od Polski, można to uznać za umiarkowany sukces.
Nie wolno jednak zapominać, że - w stosunku do średniej europejskiej - nadal mamy wiele do nadrobienia. Największa “anomalia” to wciąż niewielka liczba transakcji bezgotówkowych. W światowym e-handlu za pomocą kart płatniczych reguluje sie ok 70% płatności. w Polsce - zaledwie 30%.
Z każdym miesiącem Polacy mają jednak coraz więcej możliwości na dokonanie zapłaty za zakupy. Do e-sklepów wchodzi właśnie, wykorzystywany dotychczas przy transakcjach innego rodzaju, system PayPal.
Dzialania aktywizuje tez firma AllPay, które niedawno wprowadziła system płatności za pomocą telefonu komórkowego. Także e-Card umozliwia zapłatę Klientom nie posiadających karty płatniczej za pomocą oferty “Wydrukuj i zapłać”. Dzięki niej Klient - na podstawie formularza ze strony - reguluje opłaty w banku lub na poczcie, unikając formuły “za pobraniem”
Nie zmienia to faktu, że normalizacji rynku e-commerce najbardziej przysłużyłyby się nowe oferty na rynku kart płatniczych. Wciąż stosunkowo niewielki odsetek Polaków posiada bowiem karty Visa i MasterCard.
Znaczącą zmianą może byc wprowadzenie systemu 3dsecure, dzięki któremu można bedzie płacić w Necie także kartami Maestro i Visa Electron.
O nowych ofertach ułatwiających bezpieczne zakupy w Internecie szerzej piszą Wirtualne Media.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na propozycje dodatkowej weryfykacji dla posiadaczy kart Visa, dzięki której będzie można dokonać zakupu unikając bez podawania sklepom sekretnych danych. Wydaje się więc, ze rynek e-commerce czekają “tłuste” lata. Jak podsumowuje analityk Bankier.pl Michał Macierzyński.
“Ludzie żyją coraz szybciej, młodsi nie chcą chodzić po sklepach. Coraz częściej zresztą sprawdzenie oferty w internecie jest częścią podejmowania decyzji o zakupie, czasem jest też tak, że towar ogląda się w sklepie, a zamawia w internecie“
zmiany w zakupomat.pl !!!
Mamy przyjemność ogłosić premierę nowej udoskonalonej wersji serwisu Zakupomat, którą od dziś można podziwiać pod adresem www.zakupomat.pl
Wprowadzone zmiany miały na celu przede wszystkim usprawnienie nawigacji w serwisie. Nie bez znaczenia była też troska o jego estetyczną stronę. Z pewnością od dziś wyszukiwanie produktów w zakupomat.pl będzie dużo łatwiejsze i bardziej przyjemne. Nie jest to jednak finalna wersja Zakupomatu - w niedługim czasie na stronie pojawią się nowe funkcjonalności i udogodnienia, powiązane ze znaczącym rozszerzeniem oferty.
Równocześnie chcielibyśmy poinformować, że w związku ze zmianami struktury własnościowej w serwisie zakupomat.pl a także premierą jego nowej wersji oraz planowanym dalszym rozszerzaniem funkcjonalności strony POCZĄWSZY OD DNIA 01 LISTOPADA 2007 OBOWIĄZUJĄ NOWE ZASADY WSPÓŁPRACY ZAKUPOMAT.PL ZE SKLEPAMI.
Nowe, częściowo płatne modele współdziałania sklepów z serwisem mają zabezpieczyć płynność finansową przedsięwzięcia w długim okresie czasu a także zapewnić stałe nakłady środków na kampanie promocyjne w Internecie oraz inne formy marketingu / PR.
Jednakowoż, zgodnie z podstawową ideą serwisu, nadal istnieje możliwość prezentowania oferty w Zakupomat.pl CAŁKOWICIE ZA DARMO. Tyle, że na zasadach nieco innych niż dotychczas. W dalszym ciągu też nie pobieramy żadnych opłaty za integracje sklepów ani żadnego abonamentu za utrzymanie oferty sklepów w naszym serwisie.
Od dnia 01 listopada 2007, zakupomat.pl oferować będzie dwa modele współpracy: model darmowy (free) oraz model PPC ( Pay-Per-Click”, tzn opłata za przejście na stronę internetową sklepu.
MODEL FREE (DARMOWY)
Dotychczas zakupomat.pl listował ofertę wszystkich sklepów całkowicie za darmo i nadal stwarza taką możliwość. Produkty sklepów, które zdecydują się na model free są wymieniane na liście z porównaniem cen na dany produkt wedle tego samego porządku, co oferta sklepów działających wedle płatnego modelu PPC.
Jednakże począwszy od 01 listopada 2007 wybór tego modelu współpracy oznacza, że przy ofercie produktów oferowanych przez sklep nie zamieszczamy buttona ”przejdź do sklepu”, linka do strony sklepu ani jego logo. Podajemy rzecz jasna informacje o adresie internetowym sklepu, jednak samo przejście do niego jest mocno utrudnione. Możliwość przejścia na stronę sklepu bezpośrednio z serwisu Zakupomat stwarza dopiero model PPC.
MODEL PPC (Pay-Per-Click)
PPC to powszechny model współpracy w serwisach porównujących ceny., w którym stosuje się opłaty „za kliknięcie”. W przypadku serwisu zakupomat.pl będą to opłaty za przejścia użytkowników naszego serwisu na stronę internetową współpracującego z nami sklepu.
Nasz system posiada oczywiście skomplikowany algorytm typu anti-fraud, chroniący sklepy przed „fałszywymi” lub wielokrotnymi kliknięciami.
Sklepy mają też możliwość ustawienia budżetu – czyli decydowania o tym ile chcą wydać dziennie / miesięcznie na opłaty z przeklików. Po wyczerpaniu się ustalonego budżetu sklep automatycznie zostanie przełączony w tryb darmowy (nieklikalny)
OFERTA I KONTAKT
Na listopad 2007 planujemy również uruchomienie nowego modelu współpracy sklepów z naszym serwisem – dotychczas nieznanego na rynku Polskim. Uważna obserwacja rynku e-commerce a także doświadczenia naszych zachodnich Partnerów (51% udziałów w serwisie posiadają brytyjskie fundusze typu Business Angels) dowodzą, że przy różnorodnych możliwościach współpracy, każdy ze sklepów znajdzie formułę prezentacji najbardziej dla siebie korzystną. Różne modele kooperacji sprawiają też, że łatwiej będzie nam – a pośrednio także sklepom – dotrzeć do aktywnych użytkowników, którzy chętnie i często korzystają z usług e-sklepów.
Więcej informacji o rozwoju serwisu Zakupomat.pl a także na temat możliwych modeli współpracy znajdziecie Państwo na stronach zakupomat.pl
W celu uzgodnienia indywidualnych warunków współpracy dla poszczególnych sklepów, prosimy o kontakt z: ewelina.skwierzynska@zakupomat.pl
komputer - rzecz ( coraz bardziej) pospolita :)
W ekspresowym tempie rośnie sprzedaż komputerów w Polsce - podaje Rzeczpospolita, powołujac się na badania firmy IDC. Szacuje się, że w tym roku ich sprzedaż może skoczyć nawet o jedna trzecią. Szczególną popularnością cieszą się notebooki - wielu producentów zanotowało w ostatnim kwartale dwu a nawet trzy-krotny wzrost sprzedaży. z 1.3 mln komputerów kupionych w Polsce w pierwszym półroczu 2007, aż 540 tys to notebooki.
Komputerowy boom w Polsce ma kilka przyczyn - z jednej strony to rozwijające się sieć dystrybucji, nowe formy sprzedaży i -przede wszystkim - malejące ceny, z drugiej - Polacy po prostu oswajają się z nowymi technologiami i są ciekawi nowych form aktywności - jakie oferuje Internet. Także w wymiarze komercyjnym.
To, że Polacy się cywilizują: rezygnują z kartki i ołówka, budki telefonicznej, kasetowców, saszetki pełnej banknotów ( na pasku - pamiętacie, była taka moda?),na rzecz komputerów, coraz lepszych komórek, iPodów, kart kredytowych - nikogo chyba nie dziwi. No może poza ( wciąż aktualnym) premierem, u którego podobne wynalazki wywołują stany lękowe.
Warto jednak zwrócić uwagę, w jaki sposób podobny ruch w jednym segmencie rynku pobudza dynamikę wzrostu w innych dziedzinach. Można się spodziewać, że przyspieszona komputeryzacja znacząco wpłynie też na rozwój Internetu, i - co za tym idzie - pobudzi handel on-line. Jeszcze nie tak dawno internetowi dostawcy żalili się, że ” niski poziom siły nabywczej ludności oraz niska penetracja komputerów PC.” hamuje rozwój usług szerokopasmowych w Polsce. Dziś , zamiast marudzić, najwięksi operatorzy uatrakcyjniają ofertę , świadomi, że konkurencja nie śpi.
Nie trzeba chyba dodawać, że wszystko to dobrze rokuje dla rozwoju handlu e-commerce ![]()
give your business a chance…
Jak się okazuje - sklepów internetowych przybywa u nas jak grzybów po deszczu.
Ledwo co przywoływaliśmy raport Gemiusa - w którym szacowano ich liczbę na ok 2500 - a już pojawiły się najnowsze dane, wedle których sklepów jest znacznie więcej.
3275 - takiej liczny handlowych witryn w Sieci doliczyli się badacze poznańskiego Instytutu Logistyki i Magazynowania, pracujący na zlecenie Ministerstwa Gospodarki. Dane wskazują na ogromną dynamikę internetowego rynku. Choć wiele nierentownych, źle pomyślanych biznesów pada w krótkim czasie - w ich miejsce natychmiast powstaja nowe. Ciekawe też, że twórców internetowych witryn ne zrażają pierwsze niepowodzenia i pomimo falstartu niejednokrotnie próbują swych sił ponownie, często z sukcesem.
Interesujące, że nadal nieznaczna większość - 52% sieciowych handlowców równocześnie prowadzi sprzedaż “tradycyjną”. Znaczna część sklepów - az 44% - prezentuje też swą ofertę na aukcjach. Oznacza to, że dużą częsć sklepów wciąż na swój sposób asekuruje się - próbując dywersyfikować kanały sprzedaży.
Zadziwiajace w tym kontekście - jak niewiele z nich korzysta z tak oczywistej możliwości promocji i generowania ruchu na stronie jak porównywarki cen. Największe polskie serwisy tego typu - działające na rynku już kilka lat - prezentują ofertę z zaledwie z sześciuset sklepów!
Dla porównania - giganci na światowym rynku Shopping.com, Kelkoo czy Pricerunner pobierają dane z kilkunastu tysięcy witryn, a z usług każdego z nich korzysta miesiecznie kilkadziesiąt internautów!
Wydaje się, że polscy przedsiębiorcy nadal nie do końca wiedzą, jak ożywić ogromny potencjał lokalnego rynku e-handlu. Wystarczy wspomnieć, że na 2.6 mln polskich Internautów kupujących w Sieci, wciąż przypada 10.5 mln którzy nigdy zakupów netowych nie robili!
Porównywarki cen - które bezstronnie listują oferty z najróżniejszych źródeł i - co istotne - pozwalają użytkownikom na wymianę opinii na temat danych produktów i sklepów - to jedna z możliwości na przyciągnięcie nowych Klientów.
Zatem - all we are saying is: give your business a chance
Jest dobrze, powinno być lepiej…
- ta wyświechtana fraza niech będzie podsumowaniem dorocznego raportu dotyczącego rynku e-commerce, który - tradycyjnie już - przygotowała firma Gemius wspólnie z serwisem sklepy24.pl
Co istotne, ta “powinność” odnosi się nie tylko do optymistycznych prognoz rozwoju internetowego handlu, lecz przede wszystkim stanowi postulat poprawy dla internetowych sklepów.
To, że handel w sieci rozkita chyba nikogo nie dziwi - pisaliśmy już o tym niejednokrotnie. Wystarczy wspomnieć, że raport z roku 2005 donosił, że zakupy w Sieci robi 41 % Internautów. Rok temu osetek ten wynosił 55%, wedle nowych badań wzrósł on aż do 66%.
Zastanawiające jest jednak, że aż 52 % internautów nadal uważa, że zakupy w sieci wiążą się z ryzykiem. I tylko częściowo można to łączyć z brakiem wiedzy i rozeznania. Trzeba powiedzieć jasno: dane te nienajlepiej świadczą o polskich sklepach - bo to one powinny uświadamiać , jak przestrzegać zasad bezpieczenstwa i robić wszystko, by kupujący czuł się komfortowo.
Tymczasem z badań wynika, że aż 56% Klientów e-sklepów skarży się na jakość usług. Długie oczekiwanie na dostawę, trudności ze znalezieniem towaru, niewłaściwa obsługa to główne powody do narzekań.
Internauci nie przestali przy tym doceniać zalet internetowego handlu - większość decyduje się na tego typu zakupy ze względu na dostawy do domu, oszczedność czasu i często – zwłaszcza w przypadku aukcji – niższe ceny.Powszechność internetowego handlu musi jednak iść w parze z rosnącym standardem obsługi i na tym polu większość polskich e-sklepów ma jeszcze sporo do zrobienia. Tym bardziej, że przedsiębiorcy nastawieni są hurra-optymistcznie. Aż trzy czwarte planuje znaczący wzrost obrotów w nadchodzącym roku.
Życzymy tego wszystkim i podpowiadamy, że to cel trudny do osiągnięcia bez starań o komfort kupujących. Handlowcy muszą sobie zdawać sprawę, że rośnie nie tylko konkurencja (w tej chwili w Polsce zarejestrowanych jest ok 2500 sklepów). Wzrastają też wymagania i świadomość Internautów, co potwiedza choćby rozwój takich serwisów jak Zakupomat - który udostępnia im platformę wymiany opnii w postaci ocen i recenzji.
Sklepy zachęcamy do umiarkowanego optymizmu jednak sugerujemy, by biznes-plan na najbliższy rok zacząć od porządnego rachunku sumienia.
10 lat minęło, jak jeden dzień…
Podobno blogosfera obchodzi właśnie 10-te urodziny.
Tak przynajmniej twierdzi Wall Street Journal.
Świętujemy z umiarem, bowiem blog.zakupomat.pl istnieje dopiero od kilku miesięcy.
Ta doniosła i okrągła rocznica to jednak dobra okazja, by przeczytać krótką i ciekawą historię blogowania.
Choć według niektórych źródeł, cała historia rozpoczęła się znacznie wcześniej…
google(d) world
Wydawać by się mogło, że o google’ach napisano już wszystko, tymczasem ostatnio nie ma dnia bez kolejnych kilku newsów na temat internetowego molocha. Bez silenia się na kolejne syntezy odnotujmy tylko najciekawsze notki i publikacje:
1. jako wstęp : ciekawa rozmowa z Nikeshem Arora, wiceprezesem Google odpowiadającym za rozwój firmy w Europie.
Arora mówi:
Google jest jedynym biznesem internetowym, jaki znam, który cały czas pracuje nad tym, żeby internauta możliwie jak najszybciej opuścił nasze strony.
i trzeba przyznać, ze to całkiem bystra autopromocyjna formułka
2. google uruchamia polską wersję serwisu Blogger.
W media cafe polska ciekawy komentarz z tym związany :
Teraz z Google można już robić prawie wszystko po polsku: szukać informacji w wyszukiwarce, pisać i odbierać e-maile w Gmail, planować swoje zajęcia w Google Calendar, pisać teksty w Google Docs and Spreadsheets (ex-Writely), publikować i/lub dzielić się zdjęciami w Picasa, wideo - na YouTube…
Wszędzie Google: mój blog znajduje się na Bloggerze, prywatna poczta na Gmail, piszę teksty w Google Docs, regularnie korzystam z YouTube, Google Maps i Google Earth.
3. a’propos “pobocznych” usług google: dla czytelników anglojęzycznych bardzo ciekawy i długi (dlatego nawet nie próbujęstreszczać) artykuł Wired Magazine: Google Maps Is Changing The Way We See The World
4. i na koniec aktualne trivia:
- eskalacja konfliktu Google i Microsoftu
o wyszukiwarke Instant Search wbudowaną w Windows Vista
Sporo tego, prawda? A to tylko znikoma część neswów z ostatnich paru dni - znalezionych, rzecz jasna, w wyszukiwarce google.
YouTube po polsku
Wczoraj się nablogowałem, więc dziś tylko informacyjnie:
mamy polską wersję YouTube!
W tym samym czasie google uruchomiło kilka narodowych wersji serwisu:
oprócz polskiej, także włoską, portugalską, francuską, holenderską i japońską.
Zawartość nowych edycji ma uwzględniać kulturową specyfikę danego kraju.
YouTube to - według badań Megapanel PBi i Gemiusa - jedna z dziesięciu najpopularniejszych witryn w Polsce. Regularnie odwiedza ją 4 miliony użytkowników.
info za: Internet Standard
blog - o firmie po ludzku.
Przyznaję, że blog o blogowaniu to pomysł koszmarny, ponieważ jednak dalsze refleksje mają ( wyjątkowo) charakter tego typu, zawczasu o tym informuję. A przy tym zachęcam do lektury i polemiki z zaznaczeniem, że to uwagi luźne i pisane “na szybko”. Jak to często w blogach bywa
Skąd pomysł na to masło maślane? ![]()
Impulsem był sensowny - znaleziony trochę poniewczasie - wpis niejakiego Infoguru. Adam Zygadlewicz - twórca tej ciekawej witryny - spisuje swoje uwagi powołując się na badania firm KnowledgeStorm oraz Universal McCann, z których wynika, że:
53% ankietowanych pozyskuje informacje dot. biznesu i technologii z blogów
70% ankietowanych przesyłą informacje o ciekawych blogach innym osobom.
Wyniki te nie dziwią, prawda? W końcu wysyp blogów zauważyć musieli nawet ci, którzy z Interetu korzystaja sporadycznie. Znudzeni smutnymi wiadomościami w TV, przemądrzałymi wystąpieniami polityków i ekspertów, suchymi redakcyjnymi notkami, internauci szukają newsów z pierwszej ręki. Informacji, ale też choćby śladu ludzkiej emocji, kawałka subiektywnego świata.
W tym kontekście ( wątek ten podejmuje też Infoguru) ciekawe wydają się dane z innego raportu - przygotowanego w 2006 roku przez Jupiter Research, z których wynika, że
blogi prowadzi także 35% dużych firm.
Dziś procent ten jest pewnie znacznie wyższy, twórcy podsumowania twierdzili bowiem, ze w momencie publikacji prawdziwy boom na firmowe blogi dopiero się rozpoczynał.
Jak ta korporacyjna praktyka ma się do tęsknoty za emocjami i bezpośrednim kontaktem z piszącym?
Ano - chyba podobnie jak w przypadku “normalnego” bloga.
I wspólną cechą jest nie tylko pierwotna intencja każdego blogowicza:
“mam coś do zaoferowania, zwróćcie na mnie uwagę!”
Właściciele firm i twórcy serwisów - także Zakupomatu zrozumieli po prostu, że
nic tak nie uczy, nie rozwija, w końcu zaś - nie popłaca - jak bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem ( także w roli Użytkownika, Klienta, Konsumenta).
Ludzie coraz cześciej chcą wiedzieć jak działa dana firma, serwis, jak powstaje produkt -
blog zaś, w stopniu znacznie większym niż “suchy” newsletter ( który ostatnio kojarzy się zwykle ze spamem) daje możliwosć wglądu “za kulisy” i stwarza mniejsze możliwości manipulacji. Twórcy bloga muszą się bowiem liczyć z publiczną oceną w postaci komentarzy, często niepochlebnych i złosliwych. I na nic zda się tu jakakolwiek próba cenzury. Można bowiem domniemywać, że większość aktywnie komentujących ma swoje prywatne blogi i każda próba zagrania niefair może sprowokować publiczną internetową infamię, z którą później trudno walczyć.
Skoro zatem tak wiele firm - walczać o swą wiarygodność i zaufanie Klienta- decyduje się na prowadzenie bloga, trudno nie pomyśleć: dlaczego pozostałe się tego boją?
Jeśli chodzi o rynek rodzimy tłumaczę to sobie - mam nadzieję, że nie naiwnie - pewnym uprzedzeniami. Polski wolny rynek otwiera się na zachodnie nowinki bardzo powoli i wciaż u nas pokutuje wiele mitów typu… Firma to Firma ( przez duże “F”), a klient ( przez małe “k”) to tylko klient - ma być zadowolony z zakupu i siedzieć cicho.
Wydaje się, że w znacznej mierze myślenie to kultywuja twórcy rodzimych porównywarek cen. Przecież możliwość tańszego zakupu to i tak dużo…
Spójrzmy zatem przelotnie jak wygląda ten rynek:
- Dwie największe firmy na rynku bloga nie prowadzą, komunikując się z wizytujacymi stronę za pomocą krótkich notek w dziale newsy.
-Trzeci gracz w tym sektorze ma co prawda bloga, aktualizowanego jednak zaledwie raz na kwartał. Co więcej - ostatni wpis to cytaty z - rzekomo - najzabawniejszych recenzji Użytkowników serwisu. Autorzy / autor bloga pokładają się ze śmiechu dzieląc się z nami głęboką refleksją “nic tak nie łączy jak wspólny uśmiech”.
Trudno się powstrzymać od komentarza: nie ma to jak szacunek dla Klienta!
Większość ogranicza się jednak do podstawowej funkcjonalności i z bloga rezygnuje. Co więcej - czasem trudno oprzeć sięwrażeniu, że witryny te tworzą wokół własnej pracy aurę Wielkiej Tajemnicy. Wydaje się niemal, że szefowie serwisów porównawczych, wierzą w misję swoich Projektów równie mocno co decydenci telewizji, za przeproszeniem, publicznej zaś blogowanie, odpowiadanie na pytania Użytkowników, czytanie komentarzy, zdradzanie własnych wątpliwości, dzielenie własnymi odkryciami etc… to aktywność niegodna tej Misji.
My w Zakupomacie też mamy misję - pragniemy po prostu robić dobry, rzetelny, nowoczesny, przyjazny serwis. Nie lubimy spamu, nie boimy się krytyki, chcemy by nas oceniano, śledzimy nowe trendy, poprawiamy swoje błędy, słuchamy innych.
Naszym celem nie jest tworzenie Świątyni Zakupów.
Zakupomat nie ma onieśmielać - tu nie trzeba mówić szeptem. Ma to być miejsce, do którego przyjemnie wracać. Zachęcamy do pisania recenzji, przysyłania listów, wpisywania komentarzy. Zakupomat jest dla Was i ten blog jest dla Was.
Dlatego właśnie więcej o blogowaniu blogować nie będę ![]()
Next Page »


